VIDEO

Film „Polot” – dobry, bo polski?

Znalezienie polskiego filmu, który z czystym sumieniem można polecić jako przykład przyjemnej rozrywki w sobotni wieczór, wcale nie jest proste. Od 2020 lista tych, które warto obejrzeć, poszerzyła się jednak. Trafił na nią film „Polot”, ciepła i optymistyczna opowieść o dojrzewaniu ze sterowcami w tle. Telewizja internetowa umożliwia obejrzenie tego filmu nawet bez wychodzenia z domu, a osoby, które już dały mu szansę z pewnością potwierdzą, że nie była to zła decyzja. 

Reżyseria i aktorstwo 

Wspomnienie już na wstępie o reżyserze „Polotu” nie jest dziełem przypadku. Piotr Wnuk z pewnością nie jest postacią anonimową, do tej pory jednak znany był przede wszystkim z reżyserowania seriali. „Polot” to jego fabularny debiut i ma to zarówno swoje dobre, jak i złe strony. Podobać może się odwaga widoczna zarówno w nietypowej scenerii, w jakiej rozgrywa się film (to opowieść o osobach, które kochają latanie i nawet, jeśli możemy odczuwać pewien niedosyt, z pewnością docenimy to, że kino polskie chce nam opowiedzieć o współczesnej branży lotniczej), jak i w podejściu do wielu wątków. „Polot” jest nieco serialowy. Pojawia się tu wielu bohaterów, a choć naszkicowani są oni w sposób prosty, jesteśmy w stanie wyrobić sobie na ich temat pewne zdanie dostrzegając, jakie są ich lepsze i gorsze strony. 

Niestety, to w miarę szybkie przywiązanie się do bohaterów „Polotu” sprawia, że we znaki może dać się nam największy mankament filmu – tendencja jego scenarzystów do relatywnie szybkiego „wygaszania” kolejnych wątków. Prowadzi to do pewnego paradoksu. Film zwraca na siebie uwagę ze względu na bardzo dobra obsadę na czele z Maciejem Musiałowskim i Izą Kuną. Urywanie wątków i przedstawianie nam uproszczonych rozwiązań sprawiają jednak, że „Polot” irytuje. Z tak dobrymi aktorami jak Kuna albo Andrzej Konopka odgrywający postać niezbyt uczciwego biznesmena, z pewnością spędzilibyśmy więcej czasu. 

Fabuła filmu “Polot”

O czym zatem opowiada „Polot”? Nie, wbrew temu, co pokazuje zwiastun, nie jest to film o lotnictwie. To przede wszystkim opowieść o tym, że w pewnym momencie należy pogodzić się z tym, że nie ma już mowy o dzieciństwie, a dorosłość stawia przed nami specyficzne wymagania. Karol – główny bohater filmu – musi zapomnieć o beztrosce, gdy, wraz ze śmiercią ojca w wypadku lotniczym, to na niego spada odpowiedzialność za rodzinę. Nowe wyzwania są trudne, „Polot” proponuje nam jednak bohatera, który stanowi powiem świeżości w polskim kinie. Karol nie tylko nie załamuje się, ale odnajduje w sobie ogromne pokłady wytrwałości. Nie zawsze jest łatwo, a perspektywa zarobku sporych pieniędzy sprawia, że pojawia się konieczność przewartościowania priorytetów w wielu sferach życia. Nieustępliwość głównego bohatera pozwala jednak mieć nadzieję na to, że ten upora się ze wszystkim tym, co mu zagraża. I choć nie ma tu prostych rozwiązań, nie ma też mowy o sytuacjach bez wyjścia.